Degustacja #313 – Macallan Terra

Degustacja #313 – Macallan Terra

Kilka słów o degustowanym trunku:

Macallan Terra, jak i opisywana w poprzednim poście Macallan Lumina wchodzi skład serii The Quest Collection, która jest przeznaczona na sprzedaż w sklepach bezcłowych. I tak jak poprzedniczkę miałem okazję próbować na lotnisku w Singapurze, wracając do naszego kraju, dlatego też plastikowy kubeczek obecny jest na zdjęciach. Macallan Terra zadebiutowała jako trzecia w serii.

Macallan Terra
Macallan Terra

Macallan Terra to poszukiwanie „doskonałego dębu”. Dębowe beczki pokonały trasę 10 tysięcy mil z Hiszpanii do Szkocji z dwóch renomowanych zakładów bednarskich. Beczki, w których było sezonowane sherry, zostały wykonane z europejskiego i amerykańskiego dębu. Producent nie podaje, jak długo whisky dojrzewała. Posiada naturalny kolor i jest zabutelkowana z mocą 43,8%.

Macallan Terra
Macallan Terra

Nota smakowa:

WZROK: Ciemnozłota.
NOS: słodki, miód, wino, porzeczka, winogron, przyprawy, daktyle, suszone owoce
SMAK: słodki, miód, wino, winogron, daktyle, przyprawy, imbir, czarna porzeczka
FINISH: wino, miód, owoce, Dębina, przypraw, sherry
ABV: 43,8%
WIEK: Bez określenia wieku.
REGION: Szkocja.

Subiektywnie ode mnie:

Whisky zaczyna się rewelacyjnie, dużo sherry i aromatów charakterystycznych dla tego typu beczki. Przyjemnie się ja odkrywa, zapach jest bogaty. W smaku jest bardzo dobra. Dużo sherry, suszonych owoców i przypraw. Jednak finish, rujnuje wszystko, jest nie przyjemny, ostry, dużo przypraw, dębiny. No to jest coś, co psuje dla mnie wszystko to co najlepsze w tej whisky. Z każdym łykiem była coraz cięższa w odbiorze, właśnie przez finish, który psuł cała przyjemność z wpływu sherry. Co prawda jest lepsza niż Lumina, jednak dalej nie jestem przekonany do niej. No cóż, zostały jeszcze dwie inny przy okazji kiedyś do spróbowania.

Macallan Terra
Macallan Terra

Cena: 830 – 869 PLN

Można kupić np. tutaj:

Autor: Rafał Stanowski

Nazywam się Rafał Stanowski. Moja przygoda z whisky zaczęła się około 2007 roku od zbierania miniaturek alkoholi – najczęściej 50 ml. Byłem wtedy na pierwszym roku studiów. Oczywiście zdarzało się wtedy z kolegami pijać whisky z colą. Na czwartym roku miałem okazję uczestniczyć w wieczorze szkockim, gdzie nauczyłem się sztuki degustacji. Wtedy to zaczęło we mnie kiełkować zainteresowanie whisky. Po studiach dostałem pracę jako inżynier ds. testowania oprogramowania w branży telekomunikacyjnej, a to już pozwoliło próbować lepszych trunków. Pod koniec 2014 roku postanowiłem założyć blog, aby móc dzielić się moją wiedzą i notami degustacyjnymi. I tak moja przygoda po tym arcyciekawym świecie cały czas trwa do dnia dzisiejszego… Zapraszam do odkrywania whisky ze mną!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *