Degustacja #231 – Glenmorangie Milsean

Degustacja #231 – Glenmorangie Milsean

Kilka słów o degustowanym trunku: Glenmorangie Milsean

Glenmorangie Milsean (wymowa: ‘meel-shawn’) debiutował na rynku listopadzie 2015 roku. Jest to siódma edycja z serii Private Edition. Seria ta debiutowała w roku 2008. Nazwę Milsean z języka gaelickiego można przetłumaczyć jako „słodkości” lub „słodkie rzeczy„. Destylat został uzyskany ze słodu nieopalanego torfem. Whisky najpierw dojrzewała w beczkach z białego amerykańskiego dębu po burbonie. Następnie finalne szlify uzyskała w ponownie wypalonych beczkach po portugalskim winie. W tym wypadku ponowne wypalenie beczki spowodowało powtórną karmelizacje cukrów znajdujących się w drewnie. Niestety nigdzie nie znalazłem informacji na temat łącznego wieku dojrzewania. Etykieta również nie posiada określenia wiekowego. Whisky była barwiona i niefiltrowana na zimno. Zabutelkowana z mocą 46%. Jest to edycja limitowana, jednak nie znalazłem informacji o łącznej ilości wyprodukowanych butelek.

Glenmorangie Milsean

Nota smakowa:

WZROK: Złota
NOS: Słodka, wanilia, miód, lukrecja, jabłko, gruszka, karmel, śliwki, skóra z cytryny, pomarańcza, czekolada, przyprawy korzenne, wiśnia, morele, kokos.
SMAK: Słodka, wanilia, miód, jabłko, marcepan, imbir, pomarańcze, czekolada, morele, brzoskwinie, przyprawy korzenne, rodzynki, kokos, cynamon, lekko pieprzna.
FINISH: Słodki, kandyzowane owoce, karmel, wanilia, miód, wiśnia, śliwka, cynamon, imbir,
ABV: 46%
WIEK: NAS
REGION: Highland/Szkocja

Subiektywnie ode mnie:

Nazwa tej whisky nie została wybrana przypadkowo, a porównanie do sklepu z cukierkami jest jak najbardziej trafne. Jest to słodka przyjemna whisky o ogromnej palecie różnych zapachów i smaków. Przyjemnie się ją pije, a każdy kolejny łyk odkrywa nowe doznania. Polecam spróbować!

Autor: Rafał Stanowski

Nazywam się Rafał Stanowski. Moja przygoda z whisky zaczęła się około 2007 roku od zbierania miniaturek alkoholi – najczęściej 50 ml. Byłem wtedy na pierwszym roku studiów. Oczywiście zdarzało się wtedy z kolegami pijać whisky z colą. Na czwartym roku miałem okazję uczestniczyć w wieczorze szkockim, gdzie nauczyłem się sztuki degustacji. Wtedy to zaczęło we mnie kiełkować zainteresowanie whisky. Po studiach dostałem pracę jako inżynier ds. testowania oprogramowania w branży telekomunikacyjnej, a to już pozwoliło próbować lepszych trunków. Pod koniec 2014 roku postanowiłem założyć blog, aby móc dzielić się moją wiedzą i notami degustacyjnymi. I tak moja przygoda po tym arcyciekawym świecie cały czas trwa do dnia dzisiejszego… Zapraszam do odkrywania whisky ze mną!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *