Kilka słów o degustowanym trunku: Kilkerran 12 Year Old
Whisky Kilkerran pochodzi z destylarni Glengyle w regionie Campeltown. Destylarnia działała w latach 1872-1925 i przez większość tego czasu jej właścicielami była rodzina Mitchellów( założyciele destylarni Springbank). Niestety upadek braci Pattison, pierwsza wojna światowa i prohibicja w USA przyczyniły się do zamknięcia destylarni. Budynki po destylarni przechodziły z rąk do rąk, zmieniając swoje przeznaczenie. Dopiero w roku 2000 rodzina Mitchellów odkupiła budynki, uzyskała prawa do źródła wody i zaczęła odbudowę/remont destylarni. Niestety nie udało się wykupić praw do używania nazwy Glengyle na butelkach whisky.
Kilkerran 12 Year Old pojawił się na rynku w 2016. Był długo wyczekiwanym wypustem, po serii „Work in progress”. Nazwa Kilkerran pochodzi od gaelickich słów Ceann Loch Cille Chiarain. Jest to nazwa celtyckiej osady, w której niegdyś mieszkał św. Kieran, która dała początek obecnemu Campeltown. Destylaty zostały uzyskane ze słodu opalonego torfem. Poziom fenoli kształtuje się na poziomie 12-15 ppm. Proces dojrzewania dobył się przez 12 lat w dwóch rodzajach beczek: w beczkach z amerykańskiego dębu po burbonie(około 70% udziału) i w beczkach po sherry (około 30% udziału). Następnie whisky została zestawiona i rozcieńczona do poziomu 46%. Nie zastosowano tu procesu filtracji na zimno i nie dodawano karmelu jako dodatku ujednolicającego barwę.

Nota smakowa:
WZROK: Żółtozłota
NOS: Słodka, lekko dymna, lekko tytoniowa, cytrusy, pomarańcze, sporo orzeźwienia, miód, wanilia, niewielki akcent soli morskiej.
SMAK: Słodka, lekko torfowa, wanilia, miód, kremowa, sól morska, przyprawy korzenne, cytrusy, czarny pieprz.
FINISH: Słodki, średnio długi, wanilia, cynamon, miód, lekko dymna, sól morska, pieprz, dębina.
ABV: 46%
WIEK: 12-letnia
REGION: Campbeltown / Szkocja
Subiektywnie ode mnie:
Przyznam, że podszedłem do tej whisky z dużą ciekawości, tym bardziej że czytałem o niej dużo sprzecznych opinii. Jedni ją docenili, drudzy negowali. Podczas degustacji, zaskakująca dla mnie była dominacja słodycz cytrusów z lekką nutą torfu i soli morskiej. Whisky przyjemna, łatwo się ją pije. Jednak ja czułem mały nie dosyt, którego nie mogę jednoznacznie określić. Może to była kwestia dnia. Na pewno przy jakiejś okazji wrócę do niej i porównam swoje spostrzeżenia. Uważam, że jest to dobra pozycja, od której można zaczynać przygodę z whisky.

Autor: Rafał Stanowski