Podróże #2015 – 1 – Kraków

W roku 2014 załapałem bakcyla na zwiedzanie/podróżowanie. W ów roku zobaczyłem Pragę, Drezno, Barcelonę, Bratysławę, Wiedeń jak i naszą stolicę. Tych wypraw raczej już nie opisze ale każdą następną chciałbym dokumentować aby innym łatwiej się podróżowało.

Rok 2015 zacząłem podróżą do Krakowa. Wybór na gród Kraka padł z dwóch przyczyn: względnie blisko od Wrocławia; jak i fakt że po długim czasie rekonwalescencji wracam do formy więc chciałem przetestować jak to z nią jest: ) To tyle słowem wstępu.

Podróż do Krakowa zaplanowałem na 2 dni, gdyż już bywałem tam wcześniej a miasto jak i większość najbardziej znanych jego zabytków jest mi znana lub chociaż widziana. W związku z tym postanowiłem wyszukać miejsc, których jeszcze nie wdziałem i stwierdziłem że warto je zobaczyć.

Start: Sobota 6:00 wyjazd z Wrocławia Polskim Busem

Dzień #1

Do Krakowa dotarłem tuż po 9. Na miejscu już czekała na mnie towarzyszka podróży. Oczywiście tuż po wyjściu z busa poczułem potrzebę fizjologiczną. Przemierzając dworzec PKP który defacto wygląda jak galeria i na pierwszy rzut oka ciężko mi było odróżnić czy to galeria, więc skusiłem się na najbliższą toaletę – oczywiście myśląc ze to już galeria a tam toaleta za darmo. Jednak okazało się że jestem na dworcu. Cenna 2,5 zł. I niby nic w tym nadzwyczajnego gdyby nie fakt,że wejścia do ubikacji strzeże elektroniczna bramka, którą można opłacić monetami, kartą zbliżeniową lub jak mamy tylko banknoty to możemy skorzystać z elektronicznej rozmieniarki na monety. Istny majstersztyk 🙂

WP_20150315_006
Wejscie do muzeum

W dniu podróży pogoda nie rozpieszczała. Było chłodno i padało. Z stacji udaliśmy się na rynek przy okazji oglądając Barbakan. Pierwszym celem było zobaczenie muzeum w podziemiach sukiennic. Dużo pochlebnych opinii słyszałem na temat tego muzeum. Muzeum jest w pełni multimedialne co czynie je ciekawszym . Każde stanowisko jest wyposażone w dotykowy wyświetlacz, gdzie w przyjemny sposób można przeczytać opisy. Część materiału przedstawiana jest w postaci filmów. Niektóre z nich mają sporą dozę humoru. Jedną z atrakcji jest ekspozycja z wagą i miarą w systemie krakowskim, który obowiązywał w XVI wieku. Według niego ważę o tyle:

WP_20150406_002

Na samym końcu jest kilka sal,gdzie wyświetlane są około 20 minutowe projekcje filmów. W każdej sali jest inny film skupiający się na wybranym etapie rozwoju Krakowa. Polecam obejrzeć wszystkie, bo są naprawdę ciekawe.. Oglądanie polecam zacząć od pierwszej po lewej, bo od tej sali zaczyna się historia grodu Kraka. Muzeum miło mnie zaskoczyło ze względu na fakt, że było też w nim uwzględnione specjalne pomieszczenie dla dzieci w którym mogły się one bawić. Cała podróż po tym miejscu zajęła nam 4 godziny. Nie pamiętam, aby jakieś inne muzeum w Polsce wciągnęło mnie na tak długo. Gorąco polecam!
Cena wstęp: 19 zł

WP_20150406_001
Plan muzeum z ulotki dodawanej do biletu

Następnie udaliśmy się na obiad. Wybór padł na lokal “Gordzka 9”. Lokal z jedzenie na wagę: 3.29 zł za 100 gr. Muszę przyznać, że dawno nie jadłem tak dobrego mielonego jak tam. Gorąco polecam wejść i tam zjeść, bo jest pysznie.

Następnie stwierdziliśmy że zobaczymy ołtarz Wita Stwosza. Cena biletu to 10 zł. Nie można płacić kartą za bilety. Obejrzeliśmy ołtarz jak i wnętrze bazyliki. Muszę przyznać, że rozczarowałem się trochę. O ile sam ołtarz jest unikalny i wygląda interesująco to opis dokładany do biletu jest skąpy. Jest w nim mało opisu. A chcąc zobaczyć całą resztę to trzeba wyjść ze „strefy komercyjnej” do strefy dla wszystkich. Jedyne jak dla mnie sensowne rozwiązanie to odwiedzić to miejsce z przewodnikiem, bo inaczej to strata pieniędzy.

WP_20150315_009
Takie cudo po drodze do hostelu

Następnie udaliśmy do Hostelu “Good by Lennin”. Hostel jest położony nie daleko rynku. Jest słabo oznakowany, więc łatwo można minąć kamienice w której się on znajduje. Szybka rejestracja, pani wytłumaczył co gdzie się znajduje w hostelu. Bardzo miłym zaskoczeniem był dla mnie brak kaucji, ponieważ była ona zawsze wymagana w hostelach w których to tej pory nocowałem. Pokój duży z wygodnym łóżkiem. Kuchnia dobrze zaopatrzona. Do tego śniadanie wliczone w cenę. Minusem była średnio ciepła woda pod prysznicem. Będą przy tematyce hosteli krakowskich już na etapie szukania noclegu i przeglądania dostępnych oferty przeraził mnie fakt, że nie można wynająć pokoju dwuosobowego taniej niż 120 zł. Co jak na Polskie realia wydaje mi się być wysoką ceną. Być może to efekt tego,że Kraków jest najczęstszym odwiedzanym miastem w Europie.

DSC_0572
W drodze na Kazimierz

Po krótkim odpoczynku udaliśmy się na nocne odkrywanie Kazimierza. Nocne odkrywanie dzielnicy zaczęliśmy od zjedzenia przepysznych zapiekanek na środku Kazimierza. Muszę przyznać że ogromna ilość lokali, ich wystrojów, styli mocno przypadła mi do gustu. Gorzej jak lokal był zachęcający, aby się w nim zatrzymać ale nie było w nim wolnego miejsca. Ciekawy dla mnie był też fakt, że w części lokali można było bez problemu palić i nie było tzw osobnych sal dla palących.
Z wszystkich które odwiedziliśmy mogę polecić ten na zdjęciu poniżej.:

WP_20150314_002
W pierwszym momencie myśleliśmy że to wejście do sklepu spożywczego.

DSC_0574
Wszystko miejsca były już zajęte więc wykorzystaliśmy parapet

Ciekawie urządzone wnętrze, różnorodność pomieszanych tam styli tworzą specyficzny klimat lokalu. Przyjazna i kreatywna obsługa. W tym miejscu zrozumiałem znaczenie powiedzenia: ” W Krakowie każdy jest artystą”

DSC_0562
W drodze powrotnej do hostelu.

Mapa z dnia pierwszego:

Dzień #2

Dzień 2 zaczęliśmy od dobrego śniadania w hostelu. Szybkie wymeldowanie i ruszyliśmy w kierunku Kopca Kościuszki. Kopiec jest w odległości ok 4km od hostelu, więc z faktu słonecznej pogody postanowiliśmy się przespacerować.

DSC_0595
Tablica upamiętniająca czyny Kościuszki i budowę kopca.

DSC_0582
Widok ze szczytu kopca.

Cena biletu wstęp na Kopiec wynosiła 12 zł. Widok z Kopca na panoramę Krakowa jest wspaniały, bo całe miasto widać jak na dłoni. Mieliśmy szczęście, bo na kopcu była grupa z przewodnikiem, który ciekawie opowiadał o różnych budynkach/ częściach w Krakowie, pokazując je kolejno na rozległej panoramie. Następie zwiedziliśmy dodatkowe wystawy, które były wliczone w cenę biletu wstępu na Kopiec. To jednak było mniej ciekawe.Dużo tekstu,małą czcionką przy wystawach nie zachęcało nas do ich szczegółowego przeczytania. W efekcie tego przeszliśmy szybko zobaczywszy pobieżnie zaprezentowane wystawy. I tu znów nasuwa mi się refleksja z dnia pierwszego, że niektóre miejsca warto zwiedzać z wynajętym do tego przewodnikiem.

DSC_0598
W drodze na Wawel.

Z kopca spacerem udaliśmy w kierunku Wawela. Przed zamkiem zatrzymaliśmy się, aby przekąsić zupę na jednej z zacumowanych barek. Wybór padł na “Barka na Wiśle Aquarius”. Nie polecam lokalu. Jakość obsługi słaba. Stolik przy którym usiedliśmy okazał się brudny. Następny też. Oczekiwanie na danie też było dość długie.

WP_20150315_004
Smok musi być.

Pod Wawelem zatrzymaliśmy się na chwile przy smoku. Ten ziejący stwór chyba zawsze będzie przyciągał, aby go zobaczyć. Przeszliśmy przez zamek i udaliśmy się w kierunku rynku. Sam zamek chyba po którejś wizycie już nie jest tak dużą atrakcją, ale to moje subobiektywne zdanie. Z ciekawych rzeczy, które zauważyłem na straganach przy zamku to, że nie którzy sprzedawcy mieli w swojej ofercie “Szczerbka” z “Jak wytresować smoka” w swojej ofercie. Jak by nie patrzeć też smok.

Następnie udaliśmy się na obiad do tego samego miejsca co wczoraj. I o ile jestem zwolennikiem, że warto próbować nowych rzeczy i nie jadać na wyjazdach w tym samym miejscu dwa razy tak jedzenie było tam tak pyszne że musieliśmy tam wrócić.

DSC_0600
Postój dorożek.

Krótki spacer po rynki i czas do domu.

Powrót: Niedziela: 18:15 wyjazd z Krakowa.

Mapa z dnia drugiego:

Sam Kraków jest urokliwy i chyba zawsze taki będzie. Moim odkryciem tej wizyty na pewno był klimat Kazimierza. Jednocześnie nie wiem czy prędko wrócę do tego miasta, jak dla mnie zrobiło się zbyt turystyczne. Szczególnie było to widoczne w sobotę kiedy padało.W tedy w okolicach rynku słyszałem częściej jakiś język obcy niż język polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Stanowski Whisky & Spirit Blog

Aby przeglądać treść bloga, musisz być osobą pełnoletnią (18+)