Degustacja #252 – Glenmorangie Bacalta

Kilka słów o degustowanym trunku: Glenmorangie Bacalta

Glenmorangie Bacalta to ósme wydanie z serii Private Collection, które pojawiło się na rynku na początku 2017 roku. Edycja ta jest nawiązaniem do Glenmorangie Maderia Wood Finish, która była dostępna na rynku w latach 1996-2007. Whisky ta zniknęła z oficjalnej sprzedaży z dość prozaicznego powodu, czyli problemu z dostępu do odpowiedniej ilości dobrej jakości beczek po maderze. Jednak jak się okazało, fani tej edycji nie mogli się za bardzo pogodzić z brakiem tej edycji na rynku, więc destylarnia Glenmorangie postanowiła zrobić ukłon w ich stronę nową wydając Bacalta. Samo słowo “Bacalta” zostało zaczerpnięte z języka Gaelickiego i można je przetłumaczyć jako “wypieczony”. Sama nazwa nie powstała też przypadkowo, gdyż Glenmorangie dostarczyło na Maderę 128 250 litrowych własnych, specjalnie wyselekcjonowanych beczek, które były długo wypiekane, a następnie krótko wypalone. Beczki zostały napełnione winem Madera Malmsey(polska nazwa to Malwazja), czyli najsłodszą wersją madery uzyskaną z białych winogron o tej samej nazwie. Wino to jest najdroższą i najbardziej ekskluzywną wersją słodkiego wina wzmacnianego z Madery. Następnie beczki “wypiekały” się na słońcu przez 2 lata. Po tym okresie beczki zostały opróżnione i przewiezione do destylarni. Po czym zostały do nich przelane destylaty, które dojrzewały wcześniej w specjalnie wyselekcjonowanych beczkach po burbonie. Jak długo trwała pierwotna maturacja, tego producent nie podaje. Whisky spędziła jeszcze 2 lata w beczkach po maderze. Finalnie whisky została rozcieńczona do mocy 46% i nie była poddana procesowi filtracji na zimno. Barwa została ujednolicona przez dodanie karmelu. Na etykiecie nie ma podanego oznaczenia wiekowego, jak również informacji, że jest to edycja limitowana. Nigdzie nie znalazłem oficjalnych danych, na temat, ile dokładnie butelek powstało. Nieoficjalnie uzyskałem informacje, że mogło jej powstać w przedziale od 40 do 60 tys. butelek, z czego do Polski oficjalnie trafiło tylko 300 butelek.

Glenmorangie Bacalta

Glenmorangie Bacalta

Nota smakowa:

WZROK: Złota.
NOS: Słodki, madera, rodzynki, miód, cynamon, porzeczka, pieczone jabłka, toffi, wanilia, morelek, brzoskwinie, pomarańcza.
SMAK: Słodka, miód, wanilia, pomarańcza, madera, rodzynki, brzoskwinie, morele, szczypta czekolady, figi, momentami dość ostra, imbir cynamon.
FINISH: Słodki, morela, miód, pomarańcze, karmel, dębina, lekko pikantna.
ABV: 46%
WIEK: Bez określenia wieku.
REGION: Szkocja.

Subiektywnie ode mnie:

Pachnie jak wytrawna Madera, a nie jak whisky, smakuje jak madera, ale jest też dość ostra, finish również typowo “maderowy”. Jeśli miałbym określić tę edycję jednym zdaniem, to mógłbym powiedzieć, że jeśli ktoś chce spróbować, jak smakuje madery o mocy 46%, to ta edycja jest na to idealną odpowiedzią. Ja jestem dużym fanem win wzmacnianych, więc mój odbiór jej był jak najbardziej pozytywny. Jedyne co mi przeszkadzało, to to, że na języku była dość ostra momentami, ale jest to wynikiem profilu smakowego madery typu Malmesey. Jednak cześć osób, z którymi rozmawiałem o tej edycji niebyła z nią zachwycona, właśnie z tego powodu, że smakuje bardziej jak wino niż jak whisky. Dla mnie to duży plus. Polecam spróbować i wyrobić sobie własne zdanie!

Cena: około 400 zł.

Glenmorangie Bacalta

Glenmorangie Bacalta

Autor: Rafał Stanowski

Powiązane posty

Odpowiedź do artykułu “Degustacja #252 – Glenmorangie Bacalta

  1. Pingback: Degustacja #282 - Glenmorangie Spios - Stanowski.it

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Stanowski Whisky & Spirit Blog

Aby przeglądać treść bloga, musisz być osobą pełnoletnią (18+)